GUS zaniża inflację? Ekonomiści mBanku mówią, jak jest

🕓 06.09.2019
📂 Finanse
👁 234
🗨
Inflacja - jak liczony jest wskaźnik wzrostu cen?

Wielu obserwatorów rynku uważa, że GUS zaniża inflację. Dzięki forach, blogach, czy wortalach społecznościowych postulują istnienie "prawdziwej" inflacji. Miałaby ona być ukrywana przez rządy jak i również urzędy statystyczne, czasem także ma formę kpin ze statystyki - piszą ekonomiści mBanku. I postanawiają się z tymi mitami rozprawić.

- Biorąc pod uwagę ładunek emocjonalny debaty o inflacji, postanowiliśmy ją nieco odczarować, opisując chód po kroku, w jaki to sposób urzędy statystyczne ją mierzą, co w pani a jest, czego w niej nie ma (i dlaczego), a także szereg wielu niuansów natury ekonomiczno-behawioralnej, które sprawiają, że oficjalne wskaźniki inflacji mogą być nie tyle zaniżone, co zawyżone - wskazują.

Poniżej publikujemy cały komentarz profesjonalistów z mBanku, który powstał przy współpracy z Wydziałem Cen Konsumpcyjnych GUS:

Skąd się biorą rangi?

Gdyby w gospodarce funkcjonowało tylko jedno dobro, mierzenie inflacji byłoby nieproblematyczne. Wystarczyło sprawdzić, jak zmienia się cena tego dobra w czasie. W rzeczywistości jednak przy gospodarce funkcjonują setki (tysięcy) dóbr, wskutek czego każdemu wraz z nich musi zostać przypisana cena i waga, aby wiadomo było, jak cenne jest to dobro i jak popularne wśród klientów.

Takie podejście uniemożliwia zamaskowanie wzrostów cen przedmiotów ważnych i popularnych (np. żywność) spadkiem cen punktów zupełnie dla konsumenta nieistotnych, ale o dużej ceny jednostkowej. Wtedy można tworzyć pewną relatywnie obiektywną skalę cen i obserwować do niej zmiany w czasie – tak powstaje miara inflacji.

Wagi pochodzą z Badania Budżetów Gospodarstw Domowych (BBGD) – cyklicznego testowania ankietowego mierzącego wydatki jak i również dochody ok. 40 tys. domach (w założeniu) skrupulatnie wypełniających specjalne dzienniczki, przy których zapisują swoje codzienne zakupy. Dzięki nim wiemy, jak konsumenci kupują i po jakiej ilości.

Na tej podstawie powstaje koszyk wydatków konsumpcyjnych z roku kalendarzowego poprzedzającego badanie cen (informację od konsumentów trzeba wypracować i wagi z inflacji są zawsze opóźnione na temat rok). Z natury sprawy ma on odzwierciedlać doświadczenie przeciętnego konsumenta. Odrzucając na bok niemądre żarty na temat trzech nogach, jeleniach, jak i również gołąbkach, trzeba zauważyć, iż nie może być odmiennie – aby indeks opłat konsumenckich w najlepszym poziomie odzwierciedlał zmianę cen towarów nabywanych przez wszystkich (typowych) obywateli Polski, musi opierać się na średnich.

Uśrednianie wag ma nadal jedną niebagatelną konsekwencję dla percepcji inflacji – odrzucić bierze pod uwagę częstotliwości zakupów. Dobra o sporej wartości, których zakup jest się rzadko (raz dzięki kilka-kilkanaście lat – np. samochody osobowe, sprzęt RTV i AGD) znikają odbiorcom z oczu. Tymczasem, codziennie ktoś taki zakup świadczy (wpisuje w dzienniczku) jak i również ten niebanalny strumień kosztów musi być uwzględniony w obliczeniu reprezentatywnych dla wszystkich domach wag.

Heurystyka reprezentatywności sprawia, że w percepcji zmian cen przeważają dobra, których zakupy są realizowane najczęściej. Szczęśliwie, można temu problemowi zaradzić – metodyka Eurostatu wprowadza wyjątkowy wskaźnik cen częstych zakupów znany jako FROOPS (ang. Frequent out-of-pocket purchases), mieszczący m. in. żywność, paliwa, drobne naprawy, restauracje, usługi fryzjerskie czy komunikację komunalną. Ich dynamika jest potężniejsza niż dla całego koszyka dóbr, ale jeśli jakiś człowiek spodziewał się dwucyfrowych ceny w ostatnich miesiącach, stanie się zawiedziony.

Foto: Foto: mBank / mBank

Największa ranga w koszyku konsumenckim to oczywiście żywność (24, 36 proc. ). Na innym miejscu znajduje się wikt mieszkania (20, 35 proc. ). Numer trzy po koszyku dóbr i propozycji konsumpcyjnych to transport (8, 74 proc. ) – tutaj znajdują się paliwa do odwiedzenia środków transportu. Kolejne stanowiska przypadają na rekreację jak i również kulturę (6, 92 proc. ), napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe (6, 19 proc. ), restauracje i hotele (5, 71 proc. ). W ubiegłym r. wagi wyglądały następująco (wycinek z comiesięcznej publikacji GUS pod tytułem "Wskaźniki wartości towarów i usług konsumpcyjnych w lipcu 2018 roku"):

Foto: Foto: mBank / mBank

Tak wyglądają podstawowe kategorie, które zwyczajowo przekazuje GUS. Jest to wzór wykorzystania wielopiętrowej hierarchii wag według COICOP (classification of individual consumption by purpose) podawanych dla poszczególnych dóbr koszyka inflacyjnego. Jest to wzorzec z Sevres w liczeniu inflacji i równolegle oficjalna, narzucona przez Eurostat klasyfikacja produktów i propozycji w koszykach inflacyjnych w terenie UE. Oczywiście dezagregacja poszczególnych kategorii dóbr z koszyka ma swoje granice.

W ten środek w koszyku inflacyjnym GUS jest kategoria "jogurty", ale nie ma już sektora "bezglutenowy jogurt typu bałkańskiego". Gdy szczegółowość klasyfikacji COICOP się kończy, do zabawy wchodzi warsztat urzędów statystycznych, które tak dobierają rzetelna, aby w adekwatny środek odzwierciedlać daną kategorię koszyka inflacyjnego. Wracając do naszego przykładu: urzędy tak dobierają jogurty "x", "y" "z", aby monitorować zmiany wartości całej kategorii "jogurty".

Skąd biorą się koszty?

GUS zbiera dane na temat cenach produktów i propozycji, które reprezentują poszczególne kategorie COICOP, posiłkując się danymi z około 35 tyś punktów obserwacyjnych (punktów notowań cen), które zlokalizowane są w 208 rejonach, obsługiwanych przez taką samą liczbę ankieterów. Wybór poszczególnych produktów będących reprezentantami poszczególnych sektora jest tym elementem kuchni urzędów statystycznych, który zostaje niejawny i pod naszym względem GUS nie jest wyjątkiem w skali europejskiej.

GUS prowadzi wykazy inflacji na podstawie dóbr na temat porównywalnej jakości (dotyczy wówczas nawet przeliczenia procentów po napojach alkoholowych). To ważny element, gdzie wrócimy w dalszej części opracowania. Wspomniani ankieterzy to główne zalążek cen poszczególnych produktów. Raz za razem większą rolę odgrywa także internet (z którego zasobów sami korzystamy przy sposobności naszych prognoz). Dane przesyłane są też przez katalogów gestorów.

Istnieją mnogie, niezależne przedsięwzięcia szacujące inflację na podstawie cen ofertowych z Internetu, takich jak na przykład Billion Prices Project (dla 8 krajów, w tymże USA) czy Online CASE CPI (dla Polski). Z kolei na podstawie wag z Badania Budżetów Domach możliwe jest policzenie inflacji dla różnych typów domach i GUS takie wyliczenia przedstawia w Dziedzinowej Podstawie Wiedzy poświęconej cenom.

Dane o wskaźnikach opłat dóbr i usług konsumpcyjnych są na tyle specjalne, że każdy zainteresowany może oszacować swój własny CPI, jeśli tylko ma pod dostatkiem kompleksowe dane na temat swoich wydatków. My prezentujemy inflację mierzoną jako modyfikację cen względem analogicznego okresu roku poprzedniego (typowa forma prezentacji zmian cen jak i również właśnie to, co funkcjonuje w obiegu publicznym u dołu nazwą inflacji) dla kilku przykładowych typów domach.

Foto: mBank

Widzimy, że z uwagi na nieco odrębną strukturę koszyków inflacyjnych różnych typów gospodarstw domowych, odróżniają się także odczyty inflacji dla tych grup. Odrzucić są to różnice doniosłe i – co najbardziej ważne – inflacja z definicji obserwowana przez te stajnie wykazuje taki sam standard zmienności w czasie. Dociekliwych czytelników od razu informujemy, że obliczenia zostały prowadzone dla typowego gospodarstwa przy danej grupie gospodarstw... Gdyby wziąć pod uwagę dywergencję w dochodach w obrębie poszczególnych grup, wariancje w odczuwalnej inflacji byłyby dużo większe, gdyż zysk silnie determinuje strukturę konsumpcji.

Ciekawostką jest aczkolwiek to, że, takie zróżnicowanie byłoby trudne, gdyż osoby prywatne o naprawdę wysokich zyskach raczej nie tracą czasu na wypełnianie dzienniczków jak i również faktycznie nie uczestniczą w badaniu (to dość zwyczajne, widać to także tuż przy badaniu nierówności dochodów w podstawie badań ankietowych).

Dlaczego w koszyku odrzucić ma X?

Inflacja dotyczy z definicji dóbr konsumpcyjnych, nie może zatem zamykać wszystkich możliwych wydatków realizowanych przez gospodarstwa domowe, w szczególności inwestycyjnych. Z tego względu koszyk inflacyjny nie obejmuje aktywów skarbowych, zakupionych na własność budynków, ziemi rolnej i budowlanej czy dzieł sztuki.

Są to dobra i aktywa w większości na temat charakterze inwestycyjnym (bądź kolekcjonerskim/sentymentalnym) i choć ich istota dla gospodarki może być znaczące, własność jest skoncentrowana w tak znaczącym stopniu, że uwzględnienie ich po koszyku czyniłoby go odległym od doświadczeń większości odbiorców. Z kolei mieszkania, aczkolwiek stanowią dobro konsumpcyjne, wnikają do koszyka konsumenckiego za pomocą kosztów najmu.

Już na pierwszy rzut wzroku ma to głębszy treść, gdyż pozwala zastąpić ogromny wydatek jednostkowy (kupno) serią płatności miesięcznych. Dla dzierżawców sprawa jest oczywista, bowiem to jest właśnie pierwotnego koszt "życia". Dla posiadaczy z kolei przedstawia się koszt najmu jako hipotetyczny, po którym zakupione dom mogłoby zostać wynajęte.

Czy CPI zawyża inflację?

W przeciwieństwie do atrakcyjnych nieporozumień istnieje wiele teoretycznych powodów, dla wskazane jest wskaźniki cen konsumenckich zawyżają, a nie zaniżają inflację.

Po pierwsze, statystyka publiczna musi uporać się z problemem niejednorodności dóbr, które służą do pomiaru cen w ramach towarów/usług z poszczególnych, dużych grup. Oczywistym jest, że odrzucić istnieje generyczne dobro "samochód", "komputer", "telewizor", czy usługa edukacyjna, fryzjerska itp. Urzędy statystyczne muszą ustalić przekonany wzorzec towaru lub posługi, o czym pisaliśmy już wcześniej. Służą temu badania budżetów – im bardziej skrupulatnie konsument zapisuje, co kupił, tym dokładniej można obserwować zmiany jakości/użyteczności nabywanych dóbr i usług. Istotna wydaje się w tym zakresie też współpraca ankieterów i lokalnych koordynatorów, bo asortyment artykułów i usług zmienia się dość szybko w czasie.

Nie zawsze też konsumenci są skrupulatni w wypełnianiu zeszytów z wydatkami. Coraz większą funkcję w doborze obserwowanych wyrobów odgrywają także dane pochodzące bezpośrednio od ich gestorów (np. sieci handlowych). Urząd statystyczny musi również ukąsić problem poboru informacji o cenie towaru, jeśli jednakowy towar nie jest obecnie dostępny (proszę zastanowić się, jak szybko polepszają się zwyczajne pakiety telewizyjne, komórkowe, jak na przykład zmieniają się urządzenia RTV i samochody – owego nawet konsument-aptekarz nie wydaje się mógł wychwycić, a poniekąd jak to zrobi, to za chwilę identyczny towar zniknie).

Jeśli objawia się tego typu problem – a jest wówczas bardziej reguła niż odstępstwo – GUS mierzy modyfikacje cen dóbr podobnej właściwości w ramach tej samej grupy towarów (czasem skok w główkę jest konieczny, jak na przykład choćby w sytuacji zmiany wraz z telewizora kineskopowego na LCD i inne). W oczywisty więc sposób praca ankietera GUS to poszukiwanie substytutów (o porównywalnej jakości), co bardzo często nie wydaje się możliwe i faktycznie pilnowane towary mają inną właściwość (zmiana jakościowa produktu adekwatnie z wytycznymi międzynarodowymi wymaga korekt obliczeń wskaźnika wraz z tego tytułu). To nieuchronny skutek postępu technologicznego.

Skąd więc to zawyżanie inflacji przez GUS? W pierwszej kolejności, konsumenci potrafią błyskawicznie reagować na zmiany cen. Jeśli ulubione mleko podrożeje dwukrotnie, konsument zapewne przerzuci się na tańszy zamiennik (lub z mleka zrezygnuje jak i również zastąpi czymś innym). To efekt trudny do uchwycenia przez GUS; zdecydowanie lepiej mogą się tu kontrolować faktyczne dane o ofert z sieci handlowych, które powoli włączane są przy program mierzenia inflacji poprzez GUS. Taka substytucja znaczy, że faktycznie konsument potrafi utrzymać ceny swojego koszyka dóbr, natomiast GUS utrzymuje dobór reprezentantów (przynajmniej do odwiedzenia nowej rewizji dóbr reprezentantów koszyka). GUS podaje więc inflację faktycznie zawyżoną, bowiem w pełni nie jest w stanie oddać efektu substytucyjnego.

Kolejnym detalem, który może sprawiać uczucie zaniżania cen, jest rezultat dochodowy, którego doświadczają bogacący się konsumenci. Z biegiem czasu konsumują oni lub (aspiracyjnie) chcą konsumować usługi i towary lepszej jakości. W konsekwencji odczuwają, że ich koszyk konsumpcyjny drożeje. Tymczasem w obiegu gospodarczym w dalszym ciągu osiągalne są dobra, które umożliwiają podobną użyteczność w niższej cenie. Taki efekt możemy obserwować w przypadku wartości ubrań. Może się wydawać, że są one coraz to droższe, bo konsument pragnie konsumować lepsze marki. Po tym samym czasie jednak na rynku dostępna jest całkowita gama zamienników (GUS mierzy porównywalną jakość! ).

Czy to źle, lub dobrze? Biorąc pod obserwację miary skośności rozkładu dochodów w Polsce, aspiracyjne uchwycenie drożejącej odzieży może odrzucić mieć odzwierciedlenia w rzeczywistości, jeśli tylko 3% działających zlokalizowany jest w II progu opłacającym się. Z konieczności większość konsumuje raczej tańszą (taniejącą z czujności na postęp techniczny) aniżeli drożejącą (markową) odzież. Odmienna sprawa, że modne kroje i fasony szybko mieszczą się w ofercie tańszych producentów (efekt substytucyjny! ). Polemizując ze statystyką publiczną, należy się również uważnie zastanowić nad takimi efektami.

Po co mnie inflacja bazowa?

Koncepcja inflacji bazowej zrodziła się wraz z obserwacji, że wskaźnik inflacji liczony na podstawie całkowitego koszyka dóbr konsumpcyjnych być może zawierać w sobie dużo szumu, który z 1 strony może ułatwiać podejmowanie decyzji gospodarczych (informacja o nagłych wzrostach bądź spadkach cen to jednak informacja), ale może także gryzie znacząco utrudniać. Wielu czytelników w tym miejscu podziękuje – to napisać, to w regule nic nie napisać. Ma to jednak głębszy sens, w szczególności w kontekście prowadzenia polityki pieniężnej, której standardowe, anty-cykliczne oddziaływanie musi być prowadzone na podstawie o przewidywalną i raczej powoli zmieniającą się informację.

Dodatkowo, polityka pieniężna nie zaakceptować powinna – w kontekście realizacji celu inflacyjnego – być prowadzona tak, aby za wszelką cenę dążyć do celu inflacyjnego, nawet jeśli intensywne wahania inflacji spowodowane są przez czynniki poza jej kontrolą (i z kolei skorygują się do normalnych poziomów). Prowadziłoby to do suplementarnych strat w dobrobycie.

Przykład: czy polityka pieniężna powinna reagować na nieurodzaj pomidorów, czy raczej zakładać, że jest przejściowy? Czy powinna reagować na natychmiastowy wzrost biletów lotniczych, lub stawek roamingowych w UE? Też raczej nie. Wskaźniki inflacji bazowej czyszczą zwykłą inflację z efektów tegoż typu. Można powiedzieć, iż osoba wnikliwie analizująca elementy inflacji i tak osobiście zorientowałaby się, z których wynika nagły spadek, postęp czy stagnacja poziomu opłat.

Oczywiście, ale według to konstruowane są miary syntetyczne, aby tego zbytnio każdym razem nie wyszukiwać i od nowa nie robić. Ponadto, koszyk nie jawi się być złożony z 20 podzespołów, lecz z 300, zaś liczne zmiany sezonowe niejednokrotnie nie pozwalają na prędkie rozróżnienie, co jest normalnością a co aberracją. Kto chociaż raz kiedyś analizował koszyk przy dużej dezagregacji, ów przytaknie ze zrozumieniem.

W inflacji bazowej – z założenia – muszą odkładać się te modyfikacje cen, które można monitorować za pomocą polityki pieniężnej, innymi słowy w znacznym stopniu te związane wraz z cyklem gospodarczym, który wolno temperować przy użyciu stóp procentowych i kursu walutowego (który, reagując na zmiany stóp procentowych, dostosowuje się najszybciej i najszybciej transmituje zmiany polityki pieniężnej do realnej gospodarki).

Właśnie taki jest sens mierzenia i podawania inflacji bazowej. Przeciętny konsument jej odrzucić odczuwa, trudno też zobaczyć w wyobraźni sobie konsumenta, który nie konsumuje żywności i nie zużywa energii (bo ta jest najpopularniejsza miara inflacji bazowej na terytorium polski – "inflacja bazowa po wyłączeniu opłat żywności i nośników energii"). To wszystko sprawia, iż jest to miara sztuczna, aczkolwiek przydatna w prowadzeniu polityki gospodarczej. Zainteresowanym różnorodnymi miarami inflacji bazowej polecamy krótką monografię ze witryny Narodowego Banku Polskiego.

Autor:
Kategoria
Top Aktualności Komentarze
Impeachment Trumpa? «Nie można tego wykluczyć»  Poranek
- Obserwatorzy w Stanach Zjednoczonych sugerują, że przesłuchanie szefa FBI przed amerykańskim Kongresem może skończyć się impeachmentem Donalda Trumpa - mówił w programie "Rozmowa Poranka" w TVN24 BiS Michał Kamiński, poseł Europejskich…...
Ile zarabia prezes spółki PGE EJ1?
Podatki, opłaty, akcyza. Rząd ma zamiar na dodatkowe miliardy Polska gospodarka pod lupą amerykańskiej agencji. Jest decyzja "Szansa dla polskich przedsiębiorców". Premier o obietnicy szefa chińskiego rządu "Około 20 miliardów" na…...
Ile może kosztować gaz LNG ze Stanów Zjednoczonych  Surowce
Wielka inwestycja Gazpromu. Rozpoczęto układanie rur na rosyjskich wodach Sekretarz siły USA chwali Polskę. "Podjęła dobrą decyzję" Spór dookoła Nord Stream 2. Media: Gazprom grozi Danii pozwem Dyrektywa gazowa do…...
Hiszpania. Wsparcie dla firm, które zatrudnią ofiary przemocy familiarnej  Ze świata
Nawet milion pracowników ma możliwość wyjechać z Polski. Czarny scenariusz Czarny scenariusz gwoli gospodarki. "Ukraińcy po prostu wybiorą Niemcy" Raport: Polacy wolą pracę w obcych firmach Ponad 12 tyś dni niewykorzystanego…...
Historia sztucznej inteligencji
Maszyny, które nas otaczają, mają zbytnio zadanie usprawnić życie człowieka i pomagać mu w codziennych obowiązkach. To jakim sposobem bardzo skorzystamy z ich dobrodziejstw, zależy jedynie od naszą firmę. Mówiąc o relacji…...
Główne założenia ustawy o Pracowniczych Planach Kapitałowych  Pieniądze
Emerytalna rewolucja wejdzie do lasów 300 plus w nowej odsłonie. "Większa pewność co do jego ciągłego funkcjonowania" Rząd wycofał się z kontrowersyjnego pomysłu. Będzie inna propozycja Cztery śmigłowce za przeszło…...
Górnicy negocjują wynagrodzenia. Wypłata czternastek  Surowce
Nawet milion pracowników może wyjechać z Lokalny. Czarny scenariusz Czarny scenariusz dla gospodarki. "Ukraińcy po prostu wybiorą Niemcy" Raport: Polacy wolą pracę przy zagranicznych firmach Ponad 12 tysięcy dni niewykorzystanego urlopu. Samorządowcy…...
GUS: przedsiębiorcy wkazują na rozwój koniunktury w gospodarce  Informacje
Badani przez Główny Urząd Statystyczny przedsiębiorcy wskazali na wzrost koniunktury gospodarczej w listopadzie, pogorszyły się natomiast nastroje konsumentów a mianowicie wynika z komunikatu GUS. Rośnie przemysł. Najwięcej stworzyliśmy mebli…...
Nie znaleziono