Paliwo na trasie Leh – Manali

mg_8404 Wyjeżdżając z Leh, należy zaopatrzyć się w dodatkowe zbiorniki na paliwo. Niby oczywiste, ale jakość dostępnych zbiorników jest katastrofalna,bo nie dość że nie można ich dokręcić to jeszcze się odkształcają od ciepła. Warto więc skombinować 5-litrowe  zbiorniki po oleju roślinnym, które są twarde i nie ciekną. Gdy mamy już zbiorniki, należy je wypełnić. Ostatnia stacja benzynowa przed przełęczami  mieści się w Karu(Karoo).

Każdy z nas pojawił się ze sprzętem który  według każdego spełni swój obowiązek, i  o pojemności która pozwoli przejechać odpowiednia ilość kilometrów do kolejnej stacji- w Keylongu. Zatankowani, ruszyliśmy na podbój Himalajów, szybko jeden z nas- Misiek, musiał zawrócić po kolejną porcję paliwa, bo jeden ze zbiorników, spadł z motocykla i wciąż zaczepiony na linie, malował „kilwater” motocykla Miśka i Oli.

Gdy podczas kolejnego dnia Karol i Prezes gubiąc resztę grupy nadrobili wiele kilometrów, spalając dodatkowe litry, znów zaczęliśmy rozmyślać o paliwie. Pogadaliśmy z wojskowymi, ale oni mieli tylko Diesla, Pozostały kobiety, zarządzające namiotami-knajpami. Jak się okazało, na biznesie się znają i sprzedają paliwo za podwójną cenę. Będąc w Sarchu, już myśleliśmy o zakupie, gdy jeden z motocyklistów którzy przejechali właśnie przełęcz Baralacha, podarował nam zbiornik, byśmy mieli zapas, a jeśli go nie wykorzystamy byśmy przekazali go innym potrzebującym.
Na nasze szczęście dojechaliśmy do Keylongu na własnym paliwie. Jednak paliwo od innego ridera nie poszło na marne, Kusior zalał bak jakiś Hindusów na drodze przy Rotang Pass.
Ciekawe, czy hindus przekazał paliwo dalej, czy ten sam kanister wędruje miedzy podróżnikami, oby.
Jeśli tam będziecie, pamiętajcie-KARMA!!

Brak komentarzy»

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

 
  • Blip
  • Twitter
  • Facebook