Jak juz pewnie wiadomo wszem i wobec, wiele sie pozmienialo. Jedni moga sie juz cieszyc bliskimi i swietym spokojem, inni nie. Wiele roznych czynnikow spowodowalo, ze nasza wyprawa wyglada zupelnie inaczej. W Bombaju jestesmy we czworke, ale troche inna niz wszyscy znaja i do jakiej sie przyzwyczaili. Kusior po sprzedaniu motoru pierwszy uznal, ze ma nas dosyc i chce w koncu po przebywac z normalnymi ludzmi, bez obledu w oczach :) (dobra decyzja Kusior). Po prubie przejscia zasypanych szczytow Zanskaru, Kuba, Grzesiek i Karol wrocili do nas, niestety nie zbyt dlugo cieszylismy sie z ich powrotu. Grzesiek i Karol, jako ze przezycia ktore nas czekaj, maja juz za soba, dzieki pierwszej wyprawie, postanowili wrocic do bliskich jako pierwsi. W nastepnej kolejnosci o powrocie zdecydowal Kuba, ale tylko po to zeby na swoim Trampku wyjechac nam na przeciw na Balkanach. Kolejna osoba, ktora uznala, ze wszystko co bylo do zdobycia zostalo zdobyte (Kaszmir, Ladakh, Khardung-La, jezioro Pangong, droga Leh-Manali itd.) byl Filip i wydawalo sie ze to juz koniec, ze bardziej rozdzielic sie juz nie da, a jednak. Wczoraj o powrocie powiedzial nam Bartek, ktorego osobiste sprawy zmusily do takiej decyzji. Wydawalo by sie ze na osatnim szancu zostalimy juz tylko my tzn. Ola i ja, ale splotem przedziwnych wypadkow nie wracamy do Polski na motocyklach tylko we dwoje, ale we czworo. Jak pisal Kusior w jednym z naprawde starych wpisow, po tym jak przejechalismy Tanglang-La i zmierzalismy do Pangu, malej wioski przed dwiema przedostatnimi przeleczami, on i Kuba spotkali pare Polakow, Marte i Marcina ktorzy na przejazd przez Baralache czekali tydzien po czym zawrocili. My tylko ich minelismy jadacych w przeciwnym kierunku. Tak sie zlozylo, ze po raz drogi spotkalismy sie w Dharamsali i zarazilismy ich naszym pomyslem powrotu na kolach. Royalisci zyskali zatem dwoje nowych czlonkow, jestesmy teraz we czworke w Bombaju szukajac drogi powrotu do domu. Pomimo takiego obrotu sprawy postaramy sie nadal zdawac relacje w miare regularnie i na tyle na ile pozwola nam okolicznosci. Liczymy na Wasze wsparcie i regularne komentarze. AVE
Translate
Wyprawa
W 2008 roku Karol Modrzyński i Grzegorz Ogonowski przyjechali do Polski z Indii na kultowych Motocyklach Royal Enfield. Podróż do ukochanego domu trwała 4 tygodnie. Wcześniej przez miesiąc jeździli po Indiach, poznawali kulturę i cieszyli się każdą chwilą na obcym kontynencie.
więcejTagi
ambasada annapurna bartek besi sahar bhulbhule biegunka blaszany barak chandigar delhi dharamsala filip ganges grzechu hi-tec indie jezioro karol karu kashmir kuba lamayuru leh manali manang nanang nepal odpoczynek odzież ola omega paliwo pang pokhara retbike rishikesh royal enfield rumtse sonamarg sponsor srinagar tilicho trekking wiza wojna życzenia-
Najnowsze wpisy
Najnowsze komentarze
- Royalisci.pl | Passion4travel.pl o home
- Hans o For our Norwegian friends:
- Michał o Pokaz zdjęć w Pozytywce
- Paliwo na trasie Leh – Manali | Royaliści o Sarche- BaralachaLA- Manali
- Kusior o Czy Ty wiesz ze?
- RzuraF o Wernisaż wystawy fotograficznej z naszej podróży
- Michał o Mistrzowie Polski w Klasie Omega
- gurthg o Mistrzowie Polski w Klasie Omega
- kosiarz o Mistrzowie Polski w Klasie Omega
- gurthg o Mistrzowie Polski w Klasie Omega
Archiwum
- Styczeń 2012 (1)
- Sierpień 2011 (2)
- Marzec 2011 (1)
- Luty 2011 (1)
- Styczeń 2011 (1)
- Grudzień 2010 (3)
- Listopad 2010 (4)
- Październik 2010 (2)
- Wrzesień 2010 (1)
- Sierpień 2010 (1)
- Lipiec 2010 (4)
- Czerwiec 2010 (17)
- Maj 2010 (11)
- Kwiecień 2010 (26)
- Marzec 2010 (12)
- Styczeń 2010 (2)
- Grudzień 2009 (1)
- Październik 2009 (1)
Komentarz by mama Michała — 2010/07/06 @ 09:35
no syneczku,a już myślałam,ze pożarły Was małpy.Widziałam się już z Kubą,który na week-end zaopiekował się Lulkiem,zrobił się strasznie cieniutki,ale miło był go wyściskać.Bierzcie leki na malarię,ściskam Was mocno
mmama
Komentarz by Kusior — 2010/07/07 @ 17:14
Brawo Misiu!
Wiesz, że masz nasze pełne wsparcie, wierzymy w Ciebie i trzymamy mocno kciuki! „Kuguary do boju!”
Ludzie z obłędem w oczach… trochę mi już tego zaczyna brakować, ale mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy w pełnym, powiększonym składzie i obłęd powróci 8)
Napisz jak znosicie monsun. Czekam na dalsze info.
Powodzenia!
Komentarz by Michal — 2010/07/08 @ 08:34
Dzieki Kusi, monsun napiernicza niemilosiernie, jest cieplo, ale z nieba leje sie 6h dziennie. Walczymy, walczymy, wszyscy mowia ze to niemozliwe, ale jeszcze sie trzymamy. PZDR
Komentarz by Majkel — 2010/07/09 @ 17:11
siema, jetem bratem Marty ktora dolaczyla do waszej ekipy z Marcinem, normalnie niesamowite, spotkac rodakow tak daleko od domu w podobnych okolicznosciach. Trzymam kciuki za was tam wszystkich i zycze bezpiecznej i szerokiej drogi powrotnej do domu. god bless the Royals
Komentarz by maryncia — 2010/07/12 @ 15:34
Michałku,rozglądałam się za Wami w Gruzji. Wyobraź sobie, że w Tbilisi spotkałam grupę polskich motocyklistów, ale nie byli na Royalach, więc nie przyznałam się, że doskonale rozumiem ich rozmowę. Przez tydzień jeździłam po całej Gruzji i szczerze radzę wracajcie tamtędy. Nie dość, że kraj piękny, to jeszcze jedzenie fantastyczne no i nie tak egzotyczne jak w Indiach. Nino będzie zachwycona jeżeli odwiedzicie ją w Tbilisi. Jak tam film ?
całuję mocno cała czwórkę czyli starych i nowych Royalistów
maryńcia
Komentarz by maryncia — 2010/07/12 @ 15:36
cd. jeżeli masz dostęp do netu to na stronie http://www.radiownet.pl jest moja „Gruzja w smsach” właśnie próbuję dołączyć zdjęcia, ale znasz moje techniczne uzdolnienia:-( m
Komentarz by Shamway — 2010/07/12 @ 17:46
Jestem pod wielkim wrazeniem. Dzieki Bogu, ze kogos spotkaliscie. Juz czuje sie spokojniejszy o wasze bezpieczenstwo :-). Trzymajcie sie cieplo i wiedzcie, ze macie nowe grono przyjaciol w Indiach, ktorzy bacznie sie wam przygladaja i prosza o tlumaczenia.
Komentarz by Juliusz — 2010/07/14 @ 10:56
Michal porzuc maszyny piekielne i niczym Forest Gump biegnij do domu! Biegnij Michał i niech wiatr rozwiewa Ci loki na skroni! 3mam kciuki :D
Komentarz by Michal — 2010/07/15 @ 15:09
Czuje juz wiatr we wlosach, a moje pejsy powiewaja jak dwa warkocze. Biegne i biec bede. Caluje czule.