Wiecie jak jest: kryzys, funt idzie w dół, benzyna w górę, piwko zawsze drogie, a tu upał jak stopięćdziesiąt, pić się chce i nam i maszynom. Klikajcie przycisk piwko i paliwko, a zalejemy do pełna.
A tymczasem… Haridwar i Rishikesh
Z Chlopakami umowilismy sie w Rishikeshu jednym z dwoch, najswietrzych dla Hinduistow miast Indii. Postanowilismy wczesniej odwiedzic Haridwar, miasto polozone 24km na polodnie od naszego celu, z Rishikeshem dzielace hinduistyczna swiatosc przez przeplywajacy przez nie Ganges, rzeke bostwa Siwy, ktorej zrodla znajduja sie kilkadziesiat km wyzej w Himalajach u ktorych stup polozone sa oba miasta. W Haridwarze, nad brzegiem Gangesu ma miejsce trwajacy, praktycznie 24 [...]
A tymczasem… Agra
Agra i Taj Mahal, najbardziej rozpoznawalny symbol Indii, ktory wydawal nam sie kiczowaty i pompatyczny na pocztowkach i w przewodnikach, na zywo okazal sie naprawde piekny. Pierwszego poranka mielismy drobne klopoty z wyjsciem z pokoju hotelowego, mnie i Ole obudzil przerazliwy krzyk Bartka wzywajacego pomocy. Droge na zewnatrz zagrodzily mu dwie malpy, groznie lypiac na niego z ukosa i pochukujac zatrwazajaco. Na szczescie butelka wody wystarczyla zeby odgonic [...]
A tymczasem… Delhi
Gdy pierwsza część ekipy zdobywała Himalaje, nam przedłużał się pobyt w Delhi. Najpierw Delhi-belly dopadło mnie, a po dwóch dniach wirus zaatakował Olę i Bartka. Dla Oli skonczyło się to kroplówka i serią zastrzyków. Gdy wszyscy nareszcie byliśmy zdrowi i wydawało się nam, że jesteśmy absolutnie bezpieczni, biegunka zaatakowała ponownie. Bez pardonu zwalając z nóg mnie i poważnie nadszarpując zdrowie reszty. Nie mogliśmy wyjechać ze stolicy [...]
Dzien 14
Atakujemy, ostatnie podejscie, wszyscy turysci wstali przed nami. My I jakies niedobitkiwychodzimy na koncu stawki. Pierwszy pionowy odcinek jest morderczy. O 4 rano nie wyspani bez sniadaniapod gore , jak zwierze ? kto to wymyslil? Po godzinie dochodzimy do High base camp-u, tu ladujemy zyciowe baterie, jedzac duze, olbrzymie sniadanie. Organizm zaczyna dzialac, moc powraca. Mijamy kolejnych ludzi. Dochodzimy na szczyt I odbieramy [...]
Dzien 13
Manang- Thorang Phedi 1000m w gore, po 2 dniach relksu pokonalismy zwawo, ale na miejscu wychodzi trud dnia. Spotykamy duza grupe bialych ludzi,nie ma tu wyboru spania bo sa tylko 2 hotele wiec wszyscy siedza razem. Nikt nie bawi jednak dlugo, nawet knajpa zamyka sie o 9 bo jutro wszyscy wstaja o 3 rano.
Dzien 9 i 10 – Tilicho lake
Atak na jezioro I powrot do Manang to zwykle zaplanowany jest na 3 dni. Nam udalo sie to zrobic w 2, przez slabe warunki w Tilicho Base Campie(TBC). Ale od poczatku. Droga z Manang do TBC jest ciekawa z ladnymi widokami, a do tego ma jeden bardzo interesujacy kawalek. Osuwiska, bo o nich mowa, z daleka wygladaja jak pionowa sciana, w rzeczywistosci maja okolo 66% nachylenia, schodza tam lawiny kamieni, a nogi [...]
Dni 8, 11, 12 ” Manang
Główne miasto w tym dystrykcie, przypomina westernowe miasteczko, szeroka, piaskowa główna droga. Hotele i restauracje to po prawej, to po lewej, tłumy białych łażących w tą i nazad w poszukiwaniu, rozrywki, spokoju czy krakersa oraz lokalni ujeżdżający kucyki. My w Manang czuliśmy się świetnie, wszystko dzięki gościnności lokalnych oraz wielkiemu odkryciu. Jak zwykle, gdy nad wioską zapada mrok i wszyscy turyści kładą się spać, my [...]
Dzien siódmy
Z Upper Pisang do Manang prowadzą dwie drogi, dolna ” łatwiejsza oraz górna ” trudniejsza. Ja I Kusior poszliśmy na łatwiznę, reszta rogali się wspinała. Doliniacy doszli do celu 3 godziny przed Góralami, lecz straciliśmy niesamowite, jak opisują chłopaki widoki, Przejrzystość powietrza była najlepsza ze wszystkich 15 dni trekkingu. Można było podziwiać masyw Annapurny, dodatkowo odkrywając przy tym niesamowity lokalny [...]
Dzien szósty
To dzień spokojnego marszu, bez historii I histerii. 15 km zaplanowanych na ten dzień pokonaliśmy sprawnie I bez przystanków. Droga z Chame do Upper Pisang zaskoczyła tylko pod koniec, kiedy to niejaki Gruber, został z tyłu by być na miejscu dużo przed wszystkimi. Cwaniaczek obrał zapomniany szlak I skrócił sobie trasę o mniej więcej 2 km.